Neurolog stawia dobrą diagnozę
Ostatnio poczułem, że coś jest nie tak z moim układem nerwowym. Czułem się osłabiony i bardzo podenerwowany, jedyną osobą która mogła podać mi przyczynę takiego stanu rzeczy był neurolog przyjmujący w miejscowej przychodni lekarskiej. Zanim jednak się do niego udałem, musiałem załatwić skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu. Z tym na szczęście nie było problemów, ponieważ tak się akurat szczęśliwie złożyło, że mój lekarz był jednocześnie starym znajomym z podstawówki. Gdy tylko dowiedział się o moich kłopotach zdrowotnych, natychmiast wypisał stosowne skierowanie.
Tydzień później, bo tyle trzeba było niestety czekać, z dużymi obawami że to coś poważnego, ale i nadzieją, że w końcu uda mi się wyleczyć, udałem się do neurologa. Przeprowadził on szereg rutynowych badań w celu ustalenia czy moje ciało reaguje odpowiednio na różne bodźce. Nie wykazywałem żadnych anomalii, zostałem więc skierowany na badanie krwi. Kiedy powróciłem z wynikami, neurolog bez większych kłopotów ustalił na co jestem chory. Szczęśliwie było to stosunkowo niegroźne schorzenie, które szybko ustępowało po zażyciu odpowiedniej ilości antybiotyków. Około trzy tygodnie od wizyty, czułem się już jak nowo narodzony. Znowu mogłem zacząć oddychać pełną piersią i z radością witać kolejny nowy dzień.